Termin I: 2015-04-29 | 5 dni
Termin II: 2015-06-03 | 5 dni
Termin III: 2015-08-05 | 5 dni

Sporty ekstremalne na weekend

Ten weekend wszyscy będą dłuuuuuuugo wspominać. Takich przygód nie da się zapomnieć do końca życia. Zmęczeni, ale zadowoleni, w świetnych humorach, bogatsi o nowe doświadczenia.

3 dni / 5 sportów - rafting, canyoning, hydrospeed, kajakarstwo górskie, bungee jumping/wspinaczka
Minimalna ilość uczestników: 4 osoby
Maksymalna liczba uczestników: 12 osób
Czas trwania: 5 dni
Termin: kwiecień - październik

1) wyjazd z Polski - przyjazd do bazy - zakwaterowanie
2) sporty - wieczorna integracja
3) sporty - wieczorna integracja
4) sporty - wyjazd do Polski
5) przyjazd do Polski

Dzień 1

Wyjazd / wylot z Polski. Wieczorem zakwaterowanie w hotelu w miejscowości Bovec, leżącej kilka kilometrów od bazy sportów ekstremalnych, gdzie przez trzy najbliższe dni będziemy walczyć z własnymi słabościami i zwiększoną dawką adrenaliny. Sama baza położona jest nad rzeką Soca, uważan za jedną z najbardziej malowniczych rzek Europy.

Dzień 2

Przejazd do bazy sportowej, gdzie instruktorzy przygotują nas do pierwszych atrakcji. Przejdziemy krótkie przeszkolenie, dostaniemy odpowiedni sprzęt i wyruszymy ku przygodzie. Na początek rafting: na pontonach pokonamy 10 kilometrów z biegiem rzeki, co zajmie nam około 2,5 godziny. Pierwsze pięć kilometrów spływu to oswajanie się z rzeką, sprzętem oraz nauką współpracy w zespole, tak, aby być przygotowanym na kolejny pięciokilometrowy odcinek rzeki - ciekawszy i dostarczający więcej emocji, ale też trudniejszy!

Stopień trudności zależy przede wszystkim od aktualnego  poziomu wody, najwyższego w okresie roztopów oraz po ulewnych deszczach.

Po krótkim odpoczynku czas na kolejny wysiłek - tym razem szaleństwo hydrospeed’u. Tak, jak poprzednio, czeka nas krótkie przeszkolenie zaznajomienie, ·zaznajomienie ze sprzętem i … wchodzimy do wody. Leżąc na naszych deskach, przez około 1,5 godziny będziemy dawać porywać się nurtowi rzeki; przed zmarznięciem w zimnej wodzie ochronią nas pianki.  Pokonamy w ten sposób 6,5 kilometra, a cała impreza to  niemal 3 godziny wodnej zabawy i zmagań  z nurtem.

Po ciężkim dniu wrócimy do hotelu, gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek, wzajemna  wymiana wrażeń i integracja przy ulubionych napojach.

Dzień 3

Kolejny dzień pełen atrakcji. Rano ponownie przejedziemy do  bazy sportowej, skąd  rozpoczniemy canyoning. Po zaopatrzeniu  wyposażeni w odpowiedni sprzęt, przejdziemy do usytuowanego nieopodal przełomu rzeki Susec. W tym miejscu zaczyna się niesamowita przygoda w wąskim korycie górskiego potoku - spuszczanie się na linach,  pokonywanie progów, skoki z wodospadów. Pokonanie tej rzeki zajmie nam około 2,5 godziny i na pewno na długo zostanie w pamięci, a opowieści o swojej odwadze i emocjach towarzyszących przygodom będzie można długo snuć.

Po przerwie kolejna atrakcja. Wrócimy do głównej rzeki – Soca, gdzie będą na nas czekać kajaki. Tym razem każdy indywidualnie zmierzy się z rzeką; na wodzie spędzimy około 1,5 godziny. Tak, jak przy raftingu,  spływ zaczniemy od spokojniejszego odcinka rzeki, aby zaznajomić się ze sprzętem i technikami pływania na kajaku, by  po około 30 minutach dopłynąć do bardziej rwącego odcinka, gdzie będzie można  zaszaleć i poczuć dreszczyk emocji.

Pod wieczór wrócimy do hotelu na kolejną imprezę integracyjną i odpoczynek. Relaks będzie nam potrzebny, bowiem kolejnego dnia czeka nas jeszcze jedna atrakcja: skok na bungee.

Dzień 4

Tylko dla najodważniejszych! Pojedziemy na, usytuowany nieopodal miejscowości Nova Gorica i nieco oddalony od naszej dotychczasowej bazy sportowej, most, by skoczyć na linie. 3, 2, 1... bungeeee !!!

Tak, bungee jumping, a most, z którego będziemy skakać, ma 55 metrów wysokości; po skoku każdy zostaje wciągnięty na ponton i otrzymuje certyfikat poświadczający to, czego właśnie dokonał. Istnieje możliwość zamiany skoku na bungee na dwugodzinny kurs wspinaczki.

Wracamy do hotelu i, po krótkim odpoczynku,  udajemy się w drogę powrotną do Polski, dumni z tego, czego udało nam się dokonać w ciągu ostatnich 3 dni. Pełni endorfin i energii na najbliższy miesiąc, rok …

Dzień 5

Powrót do Polski.

Cały niezbędny sprzęt uczestnicy otrzymują na miejscu, przed każdym ze sportów.

Ze sobą należy zabrać kostium kąpielowy, ręcznik, podkoszulkę. Dodatkowo, jeżeli ktoś będzie chciał zamienić bungee jumping na wspinaczkę, to buty wspinaczkowe lub sportowe.


W bazie, przed rozpoczęciem każdego ze sportów, jest dostępna toaleta, przebieralnia, prysznice, miejsce, gdzie można zjeść lunch.

Wszyscy instruktorzy, prowadzący zajęcia, są niezwykle doświadczeni, od lat zajmują się organizacją tego typu imprez.

Kolejność poszczególnych sportów może ulec zmianie na miejscu.

Relacja z naszego poprzedniego wyjazdu:

Silna grupa spragniona dużej dawki adrenaliny wyruszyła z Krakowa do Słowenii na ekstremalną przygodę. W tym roku po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni zorganizowaliśmy w Gaudeamusie ekstremalny weekend. Czyli niezwykłą przygodę dla wszystkich, których roznosi w domu energia i marzą o czymś więcej niż zwykły wyjazd. Trzy dziewczyny, dwóch facetów, nasz kierowca – Bodzio, oraz piszący te słowa pilot Gaudeamusowy czyli Kazik. Ruszamy ku niezwykłej przygodzie. 800 kilometrów szybko przebiegło. Pod wieczór dojeżdżamy do naszego apartamentu w Centrum Sportów Ekstremalnych. Wieczorna integracja, wspólna kolacja i kładziemy się spać aby nabrać sił przed tym co nas czeka rano.

A rano zaczyna się nasza przygoda. Pierwszy – na rozgrzewkę – rafting. Woda jest lodowata, ale w grubych piankach zimno nie straszne. Po krótkim przeszkoleniu szybko wskakujemy na ponton i płyniemy. Rzeka jest niezwykle malownicza, jej pierwszy odcinek jest dosyć prosty więc jest czas aby oswoić się z manewrowaniem, zgrać i podziwiać krajobrazy. Druga część to już bardziej ekstremalna przygoda, trzeba się namęczyć aby ponton nie wpadł na skały i płynął tak jak chcemy. Spoceni na koniec wskakujemy do wody aby się ochłodzić.

Powrót do bazy, krótki odpoczynek na obiad i dalsza część naszej przygody, Teraz jedziemy na Canyoning. Zaczynamy od 40 minutowej wspinaczki pod górę wzdłuż niewielkiego górskiego strumienia. A nie jest to takie proste kiedy jest się ubranym w grubą piankę. Trudy wynagradza droga powrotna. Tym razem samym korytem naszego strumienia. Skaczemy i zsuwamy się w dół wodospadami. Głową w dół, lub nogami. Na plecach bądź na brzuchu. Adrenalina skacze coraz wyżej. Aż docieramy do punktu kulminacyjnego. 11 metrowy wodospad. Nasz przewodnik mówi iż teraz spuści nas na dół na linie.

Obwiązuje pierwszą osobę liną pod klatką piersiową, wystawia ponad krawędź wodospadu, powoli przesuwa w dół pół metra... i luzuje linę! Krzyk.. plusk... I szczęśliwy uniesiony palec w geście OK. Reszta na górze przerażona tym co zobaczyła karnie ustawia się w kolejce do skoku. Tak to było niesamowite. Tu się czuje, że człowiek naprawdę żyje i korzysta z życia ile tylko można!

A wieczorem zasłużony grill, nad którym czuwał nasz wspaniały kierowca. Oraz obowiązkowa integracja przy ulubionych napojach. A przede wszystkim rozmowy o tym co nas spotkało i co jeszcze czeka w kolejne dni.

Bowiem kolejne dni obfitują w kolejne atrakcje. Rano ruszamy na hydrospeed. Leżąc na pewnego rodzaju wyprofilowanej desce spływamy górską rzeką. A początkowo manewrowanie nie jest takie łatwe, więc co chwila ktoś wpada na przeszkodę lub obraza się na plecy. Sporą pomocą są tu płetwy, dzięki którym można przyśpieszyć oraz zyskać na manewrowości. Gdy rzeka przyśpiesza zaczyna się dopiero frajda.

Ale tutaj już przesiadamy się na kajaki górskie. Te sprawiły wszystkim najwięcej problemów. Są bowiem niezwykle chybotliwe i wywrotne. Wiec dosłownie co zakręt kolejna osoba ląduje głową w dół. Pod wodą. Dla niektórych jest to zdecydowanie za dużo, ale każdy pragnie walczyć ze sobą i swoimi słabościami. Dzielnie docieramy do końca i naszej bazy.

Teraz na ustach wszystkich tylko jeden temat – jutrzejszy skok na bungee z mostu.

Następnego dnia rano po niewielkim (przezornie) śniadaniu jedziemy do oddalonego od naszej bazy o około 80 kilometrów mostu. Cisza i skupienie. Wpisujemy się na listę. Założenie liny. Krok do przodu. Bungeeeeeeeeeee !!!!

Ten weekend wszyscy będą dłuuuuuuugo wspominać. Takich przygód nie da się zapomnieć do końca życia. Zmęczeni, ale zadowoleni, w świetnych humorach, bogatsi o nowe doświadczenia wracamy do Polski.